Sprawa spadkowa Tomasza Komendy, który odsiedział 18 lat za przestępstwo, którego nie popełnił, wzbudza wielkie emocje. W trakcie jednej z rozpraw w sądzie we Wrocławiu matka zmarłego mężczyzny, Teresa Klemańska, wybiegła z sali rozpraw w łzach.
Walka o spadek po Tomaszu Komendzie
Tomasz Komenda zmarł w 2024 roku na skutek choroby nowotworowej, a jego sprawa spadkowa rozpatrywana jest przez sąd we Wrocławiu. Toczy się spór o majątek po mężczyźnie, który po 18 latach niesłusznego więzienia otrzymał odszkodowanie i zmarł miesiące po wygranej. Spadkobiercy są w konflikcie, co potwierdzają emocjonalne reakcje podczas rozprawy.
Emocje na sali sądowej
Na jednej z rozpraw 29 listopada 2024 roku, matka Tomasza, Teresa Klemańska, była mocno poruszona, a według relacji świadków w pewnym momencie wybiegła z sali zapłakana. Jak wynika z informacji, pani Teresa była prawdopodobnie świadkiem wezwanym przez sąd w celu zeznania na temat okoliczności sporządzenia testamentu przez jej syna.
„Nic dziwnego, że matce, która straciła syna, towarzyszy trudny do opanowania stres” – komentował mec. Jakub Placek w rozmowie z „Faktem”.
Konflikt o spadek: testament i interes prawny
O spadek po Tomaszu Komendzie ubiegają się jego brat Gerard oraz matka, która ma pełnomocnika w sprawie o nabycie spadku. Zgodnie z przepisami, aby rozpocząć sprawę o stwierdzenie nabycia spadku, trzeba mieć interes prawny. W tym przypadku bracia Komenda oraz były partner Tomasza są skłóceni o to, kto ma prawo do majątku, w tym 13 mln zł odszkodowania, które Komenda otrzymał po 18 latach niewinności.
Zakończenie sprawy spadkowej
Postępowanie sądowe w sprawie spadku po Tomaszu Komendzie jest nadal w toku. Wkrótce poznamy dalszy przebieg rozprawy i decyzję sądu.