Umowa handlowa Unii Europejskiej z krajami Ameryki Południowej – Mercosur – budzi coraz większe emocje w Parlamencie Europejskim. Europosłowie PiS, w tym Waldemar Buda i Jadwiga Wiśniewska, argumentują, że ratyfikacja porozumienia będzie pośrednim wsparciem dla Rosji, a także zagrożeniem dla europejskiego, a zwłaszcza polskiego, rolnictwa.
Geopolityczne konsekwencje: pieniądze na wojnę
Waldemar Buda, europoseł PiS, twierdzi, że dyskusja nad ratyfikacją umowy znajduje się w przełomowym momencie. Według niego, Brazylia stała się największym importerem nawozów z Rosji, a wartość tych transakcji sięga miliardów dolarów rocznie. Tym samym, zwiększając zakupy w Rosji, Brazylia de facto wzmacnia zdolności finansowe Moskwy do prowadzenia wojny w Ukrainie.
Politycy podkreślają, że dane Parlamentu Europejskiego potwierdzają te trendy. W 2024 roku wymiana handlowa między Brazylią a Rosją osiągnęła historyczny rekord, a nawozy stanowiły aż 34% brazylijskiego importu rosyjskich produktów. Zdaniem Budy, ten argument powinien przekonać więcej państw członkowskich do zmiany zdania na temat umowy. Dodatkowo, politycy wspominają o zapowiedziach prezydenta USA Donalda Trumpa, który rozważa wprowadzenie sankcji drugiego stopnia na partnerów handlowych Rosji. W takim scenariuszu, ratyfikacja umowy z Mercosurem mogłaby doprowadzić do konfliktu handlowego ze Stanami Zjednoczonymi.
Czytaj także: Ukraińska firma przejęła zakład w Kaliszu i zwolniła całą załogę. Teraz szuka kupca
Cios w europejskie rolnictwo
Europosłowie PiS wskazują także na poważne zagrożenia dla europejskiego rolnictwa. Jadwiga Wiśniewska, europosłanka PiS, przekonuje, że umowa jest „niczym innym jak przehandlowaniem bezpieczeństwa żywnościowego Europejczyków za zyski niemieckiego biznesu”. Jej zdaniem, import tańszej wołowiny, drobiu czy soi z Ameryki Południowej może zdestabilizować unijny rynek, a w dłuższej perspektywie zagrozić bezpieczeństwu żywnościowemu. Najbardziej na umowie mają stracić polscy producenci żywności.
Krytycy zwracają uwagę, że produkty spoza UE często powstają przy użyciu substancji, które są niedopuszczone w Europie. Choć Komisja Europejska argumentuje, że wszystkie importowane towary muszą spełniać unijne standardy sanitarne, a klauzule ochronne mają chronić rynek, Wiśniewska ostrzega, że zalanie rynku żywnością produkowaną bez europejskich limitów jest „wyrokiem dla zdrowia Europejczyków”.
Umowa w sprzeczności z Europejskim Zielonym Ładem?
W dyskusji na temat umowy pojawiają się również argumenty dotyczące środowiska. Krytycy wskazują, że zwiększony eksport wołowiny i soi z Ameryki Południowej może przyspieszyć proces wylesiania Amazonii i zwiększyć emisję CO2, co stoi w sprzeczności z założeniami Europejskiego Zielonego Ładu.