Blisko dwa tygodnie handlowego paraliżu dobiega końca. Premier Donald Tusk ogłosił, że w nocy z 24 na 25 września Polska ponownie otworzy granicę z Białorusią. Decyzja ta przynosi ulgę przewoźnikom i odblokowuje kluczowy szlak handlowy między Europą a Azją, wart 25 miliardów euro rocznie.
Geneza kryzysu i polityczne decyzje
Granica polsko-białoruska została zamknięta 12 września, co było bezpośrednią reakcją na rosyjsko-białoruskie manewry wojskowe „Zapad-2025”, które odbywały się w pobliżu polskiej granicy. Incydent, w którym 19 rosyjskich dronów naruszyło polską przestrzeń powietrzną, dodatkowo podniósł napięcie, stawiając NATO w stan podwyższonej gotowości.
Premier Donald Tusk podkreślił, że zamknięcie granicy miało na celu zminimalizowanie zagrożeń. „Biorąc pod uwagę interesy ekonomiczne polskich przewoźników i kolei, uznaliśmy, że ten środek spełnił swoje zadanie” – oświadczył premier, informując o ponownym otwarciu szlaku.
Dramat transportowców i chaos logistyczny
Decyzja rządu o zamknięciu granicy uderzyła w branżę transportową. W ciągu zaledwie dwóch tygodni, około 1500 polskich ciężarówek utknęło po białoruskiej stronie, co naraziło firmy na wielomilionowe straty. Szacowana wartość unieruchomionych pojazdów to ponad 100 milionów złotych.
Konsekwencje dotknęły również transport kolejowy. Ruch na trasie wiodącej przez kluczowe węzły, takie jak Małaszewicze czy Kuźnica Białostocka, został wstrzymany. To zablokowało kluczowy korytarz Nowego Jedwabnego Szlaku, a w Brześciu utknęło ponad 130 pociągów towarowych jadących z Chin do Europy.
Nowy Jedwabny Szlak pod lupą
Transport kolejowy odgrywa kluczową rolę w handlu między Unią Europejską a Chinami. W 2024 roku jego wartość wzrosła o 85%, osiągając około 25 miliardów euro. To połączenie jest szczególnie ważne dla chińskich gigantów e-commerce, takich jak Temu i Shein, ponieważ pozwala im na skrócenie czasu dostaw.
Zamknięcie granicy zmusiło przewoźników do szukania alternatywnych rozwiązań, takich jak trasy morskie (tańsze, ale dłuższe) lub tzw. Korytarz Środkowy, który omija Rosję i Białoruś.
Pomimo otwarcia granicy, premier Tusk zaznaczył, że rząd jest gotów do jej ponownego zamknięcia, jeśli sytuacja się zaostrzy. Ta niepewność może mieć długofalowe skutki, ponieważ klienci mogli już przenieść zlecenia do innych krajów, jak na przykład Litwa.