Nowy raport rynkowy ujawnia alarmujące dane. W pierwszym półroczu 2025 roku ponad 60% polskich firm zmagało się z nieterminowymi płatnościami od kontrahentów. Chociaż na pierwszy rzut oka dane nie wydają się dramatyczne, eksperci ostrzegają, że przedsiębiorcy często ukrywają prawdę o zatorach finansowych. Te zatory mogą być znacznie poważniejsze, niż wynikałoby z oficjalnych statystyk.
Polska przedsiębiorczość pod presją: skala i natura problemu
Z raportu „Zaległości i opóźnienia w płatnościach wśród firm” (autorstwa UCE Research), wynika, że średnia wartość zaległości najczęściej mieściła się w przedziale od 5 do 20 tys. zł. Dalej w zestawieniu znalazły się kwoty poniżej 5 tys. zł, a także te w granicach 20-40 tys. zł. Eksperci zwracają uwagę, że choć te sumy mogą wydawać się niewielkie, dla małych i średnich firm mogą mieć kluczowe, a nawet krytyczne znaczenie.
Jak podkreśla Andrzej Zabielski, Dyrektor Generalny Ogólnopolskiej Federacji Małych i Średnich Przedsiębiorców (OFMiŚP), przedsiębiorcy często unikają ujawniania problemów z płynnością finansową, obawiając się o wizerunek firmy. Z kolei Adrian Parol, radca prawny, dodaje, że przyznanie się do problemów z płatnościami jest postrzegane jako dowód słabości. Taka postawa, połączona z brakiem narzędzi do kontroli należności, sprawia, że problem jest często niedoszacowany.
Czytaj także: Kontrowersyjna decyzja Sejmu ws. banderyzmu
Efekt domina i wrażliwe branże
Zatory płatnicze bywają akceptowane jako element codziennej praktyki rynkowej. Przedsiębiorcy, zwłaszcza z sektora MŚP, próbują radzić sobie z nimi nieformalnie, co czyni ich szczególnie podatnymi na skutki opóźnień. Eksperci zauważają, że wiele małych firm jest uzależnionych od dużych kontrahentów. Asymetria sił powoduje, że obawiają się egzekwowania płatności, aby nie stracić kontraktów.
Adrian Parol uważa, że grupa przedsiębiorców, którzy wskazali poziom zaległości w granicach 5-20 tys. zł, nie jest przypadkowa. Łączy ją specyfika działalności i struktura finansowa. Osoby z wykształceniem zawodowym często prowadzą firmy wykonawcze, które są bardzo wrażliwe na brak płynności. Podobnie jest z założycielami startupów, którzy, starając się zdobyć rynek, często oferują klientom liberalne warunki płatności.
Luka płatnicza: spirala zadłużenia
Andrzej Zabielski ostrzega, że zaległości na poziomie 5-20 tys. zł odpowiadają równowartości miesięcznych wynagrodzeń, składek ZUS czy kosztów zakupu materiałów. Małe firmy rzadko mają rezerwy finansowe, które mogłyby zamortyzować takie zaległości. Luka płatnicza uruchamia efekt domina, gdzie przedsiębiorca, który nie otrzymał zapłaty, sam opóźnia płatności wobec swoich dostawców, pogłębiając problem w całym łańcuchu dostaw. Z doświadczeń OFMiŚP wynika, że przedsiębiorcy często sięgają po prywatne środki, by utrzymać działalność, co jest działaniem ryzykownym i świadczy o wykluczeniu z dostępu do nowoczesnych instrumentów finansowych.