Mieszkańcy Warszawy alarmują o rosnącym poziomie przemocy, bijatykach oraz agresywnych zachowaniach w jednej z dzielnic miasta. Zjawisko jest szczególnie związane z obecnością obcokrajowców, głównie kierowców Ubera, zamieszkujących w blokach przeznaczonych do rozbiórki.
Problematyczny hotel pracowniczy
Bloki, w których mieszkają pracownicy, znajdują się w rejonie historycznej „zatoki czerwonych świń” i stały się centrum niepokojących wydarzeń. Lokalne społeczności skarżą się na regularne zakłócanie ciszy nocnej, przemoc fizyczną, a nawet incydenty z użyciem noża.
Mieszkańcy w strachu
Radny Daniel Kość podkreśla, że sytuacja w tej części Warszawy jest coraz bardziej napięta. – Ludzie boją się wychodzić z domów. Policja interweniuje, ale brakuje patroli, co sprawia, że sytuacja się pogarsza, gdy służby znikają z okolicy – zaznacza radny.
Władze Warszawy: „To poważne wyzwanie”
Burmistrz przyznaje, że problemy z agresją wśród młodzieży oraz obcokrajowców są realnym wyzwaniem dla całej społeczności lokalnej. Mieszkańcy apelują o większą obecność służb porządkowych i skuteczniejsze działania, które przywrócą poczucie bezpieczeństwa.
Brak zasobów w policji
Niestety, problem dodatkowo pogłębiają braki kadrowe w policji. Patroli jest zbyt mało, aby skutecznie zapewnić porządek w tej części Warszawy, co budzi frustrację mieszkańców i nasila ich obawy o bezpieczeństwo.