Dom przy ul. Młynowej 63 spłonął w nocy z poniedziałku na wtorek. Był to murowany budynek z okresu międzywojennego, który zaledwie dwa tygodnie przed pożarem został wpisany do gminnej ewidencji zabytków. Informację tę potwierdził białostocki magistrat.
Akcja strażaków trwała trzy godziny
Straż pożarna otrzymała zgłoszenie o godzinie 4:00 nad ranem. W akcji gaszenia pożaru wzięło udział 19 strażaków. Mimo ich wysiłków budynek został poważnie zniszczony.
Czytaj także: Pożar zabytkowego domu przy ul. Młynowej w Białymstoku
Konserwator zabytków zgłasza sprawę do prokuratury
Miejski konserwator zabytków poinformował o złożeniu zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa:
- Zawiadomienie o uzasadnionym popełnieniu przestępstwa polegającego na zniszczeniu w wyniku podpalenia i pożaru zabytku zostało już złożone – przekazała Agnieszka Błachowska z biura prasowego magistratu.
Prokuratura ma teraz ustalić, czy sprawa trafi do sądu, czy zostanie umorzona.
Pożary zabytków w Białymstoku – problem bez rozwiązania
To nie pierwszy przypadek pożaru zabytkowego budynku w Białymstoku. W kwietniu tego roku spłonęła kamienica przy ul. Dąbrowskiego 14. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy, mimo opinii biegłego, który wskazał na podpalenie.
Obrońcy zabytków apelują o bardziej rygorystyczne kontrole właścicieli, którzy nie dbają o odpowiedni stan techniczny swoich budynków.
Czy pożary zabytków są przypadkowe?
Eksperci i działacze społeczni sugerują, że podpalenia mogą mieć związek z chęcią wycofania nieruchomości z ewidencji zabytków, co otwiera drogę do jej komercyjnego wykorzystania. Jednak trudności w wykrywaniu sprawców często sprawiają, że odpowiedzialność spada na właścicieli budynków.
Czy białostocki magistrat i prokuratura podejmą skuteczniejsze działania, by zapobiegać podobnym tragediom w przyszłości? Czas pokaże.