Rozczarowujący hit Ekstraklasy. Legia i Jagiellonia podzieliły się punktami

Legia Jagiellonia wynik
Fot: Jagiellonia Białystok
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Mecz Legii Warszawa z Jagiellonią Białystok, zapowiadany jako hit kolejki, zakończył się bezbramkowym remisem (0:0). Choć warszawianie, prowadzeni przez trenera Iordanescu, byli zdecydowanie bliżej zwycięstwa, spychając Dumę Podlasia do głębokiej defensywy, ostatecznie żaden z zespołów nie zdołał przełamać impasu.

Fajerwerki tylko w oprawie

Przedmeczowa otoczka na stadionie Legii była wyjątkowa: od utworów Fryderyka Chopina po kultowy „Sen o Warszawie”. Niestety, piłkarze nie zdołali dorównać temu poziomowi emocji.

Legia rozpoczęła aktywnie, ale Jagiellonia przetrwała początkowy napór. Groźniej zrobiło się w 26. minucie, kiedy po uderzeniu Biczachczjana obrońca Jagi, Vital, omal nie skierował piłki do własnej siatki. Sławomir Abramowicz popisał się jednak świetną interwencją, ratując zespół.

Warto odnotować, że Jagiellonia miała ogromne problemy z ofensywą. W pierwszej połowie Żółto-Czerwoni nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę gospodarzy. Pod koniec pierwszej części meczu Jaga zaliczyła zryw, a piłka trafiła nawet do siatki po główce Vitala, ale sędzia nie uznał gola z powodu spalonego.

Dominacja Legii bez wykończenia

Druga połowa przyniosła krótkotrwałą poprawę w grze Jagiellonii. Afimico Pululu podał do Jesus Imaza, tworząc stuprocentową sytuację, lecz w ostatniej chwili obrońca Legii, Reca, zdołał powstrzymać atak świetnym wślizgiem.

W odpowiedzi Legia znowu przejęła kontrolę nad spotkaniem. Po strzałach głową Biczachczjana i Rajovicia, a także po sytuacji sam na sam, w której Elitim trafił w słupek, wydawało się, że gol dla warszawian jest kwestią czasu.

Mniej więcej w 70. minucie zapał Legionistów osłabł. Swoją szansę na zdobycie bramki miała za to bezzębna Jagiellonia. Po kontrataku Afimico Pululu pokonał bramkarza gospodarzy, Kacpra Tobiasza, ale po raz drugi w tym meczu sędzia nie uznał trafienia z powodu minimalnego spalonego.

W końcówce Żółto-Czerwoni zagrali mądrzej. Celne uderzenie oddał Kamil Jóźwiak, a zespół przeniósł ciężar gry do przodu. Dzięki temu stołeczny zespół nie stworzył już więcej groźnych sytuacji. Hitowy pojedynek zakończył się remisem 0:0, a obie drużyny dopisały sobie po jednym punkcie.