Adrian Siemieniec: „Po meczu w Krakowie mieliśmy aż dziewięciu chorych zawodników”

Jagiellonia zmaga się z problemami zdrowotnymi
Fot: Jagiellonia Białystok
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Jagiellonia Białystok odniosła kolejne zwycięstwo w PKO BP Ekstraklasie, pokonując GKS Katowice 1:0. Choć zespół zgarnął cenne trzy punkty, styl gry pozostawił wiele do życzenia – zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy to beniaminek z Katowic przejął inicjatywę. Jak się okazuje, osłabiona postawa mistrzów Polski mogła wynikać nie tylko z trudnego meczu w Pucharze Polski przeciwko Legii, ale także z problemów zdrowotnych w drużynie.

Zwycięstwo, które cieszy, ale nie zachwyca

Po meczu z GKS-em Katowice trener Jagiellonii Adrian Siemieniec podkreślił, jak trudnym rywalem okazała się drużyna beniaminka, jednocześnie dziękując swoim zawodnikom za walkę oraz kibicom za wsparcie.

Duże gratulacje dla drużyny za to ważne zwycięstwo. To było bardzo trudne spotkanie. Dziękuję też kibicom za obecność i doping, bo razem wygraliśmy ten mecz. Gratulacje należą się także GKS-owi oraz trenerowi Górakowi. To zespół z bardzo dobrą organizacją gry, konsekwentny i intensywny, co sprawia, że niezwykle trudno go pokonać – powiedział na konferencji prasowej szkoleniowiec Jagiellonii.

Siemieniec zaznaczył, że jego drużyna miała pełną kontrolę nad wydarzeniami w pierwszej połowie, ale nie udało się wykorzystać wszystkich okazji do podwyższenia wyniku.

Zagraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę. Strzeliliśmy bramkę po stałym fragmencie gry, co ostatnio nie zdarza się nam często, więc to cieszy. Jednak prowadzenie 1:0 na własnym stadionie to za mało. Powinniśmy wyciągnąć z naszej gry więcej, bo tempo było wysokie, a intensywność duża. Brak skuteczności sprawił, że GKS mógł wciąż liczyć na korzystny wynik – dodał trener.

Nerwowa druga połowa – spadek intensywności i błędy

Po zmianie stron Jagiellonia straciła kontrolę nad meczem, a GKS zaczął stwarzać kolejne groźne sytuacje. Filip Szymczak i Marcin Wasielewski zmusili Sławomira Abramowicza do interwencji, a mistrzowie Polski mieli problem z przejęciem inicjatywy.

Siemieniec wyjaśnił, że spadek intensywności w drugiej połowie wynikał m.in. z fizycznego zmęczenia zespołu i konieczności wprowadzenia zmian.

GKS przejął inicjatywę i przez długie fragmenty dominował. Nasza intensywność spadła, dlatego musiałem zareagować zmianami. Po to mamy możliwość dokonania pięciu zmian, aby utrzymać intensywność. Mieliśmy okazje, by zamknąć mecz, ale ich nie wykorzystaliśmy, co zmusiło nas do zachowania pełnej koncentracji do ostatniego gwizdka – tłumaczył szkoleniowiec Jagiellonii.

Ostatecznie udało się utrzymać prowadzenie, choć w końcówce meczu GKS zdobył gola, który nie został uznany ze względu na faul na Abramowiczu.

Kryzys zdrowotny w Jagiellonii – dziewięciu chorych zawodników

Siemieniec zdradził również, że problemy zdrowotne w zespole miały duży wpływ na postawę drużyny w ostatnich spotkaniach.

Po meczu w Krakowie mieliśmy aż dziewięciu chorych zawodników. Jedni byli w lepszym stanie, inni gorzej się czuli. W spotkaniu z Legią kilku graczy wystąpiło mimo złego samopoczucia. Joao Moutinho nie udało się postawić na nogi, a Kristoffer Hansen tuż przed meczem poczuł się gorzej i nie był w stanie zagrać – ujawnił trener.

Dodał, że przerwa między meczem pucharowym a starciem z GKS-em pomogła zespołowi częściowo się zregenerować, ale nadal nie wszyscy zawodnicy wrócili do pełnej dyspozycji.

Co dalej dla Jagiellonii?

Zwycięstwo nad GKS-em było ważne, ale Jagiellonia musi szybko poprawić swoją grę, ponieważ przed zespołem kolejne kluczowe spotkania. Oprócz rywalizacji w PKO BP Ekstraklasie, mistrzowie Polski wciąż walczą w Lidze Konferencji Europy, gdzie potrzebują pełni sił i optymalnej formy, by skutecznie rywalizować na arenie międzynarodowej.

Siemieniec ma przed sobą trudne zadanie – utrzymać wysoką intensywność zespołu przez pełne 90 minut, a jednocześnie zapewnić piłkarzom regenerację po ostatnich obciążeniach.

Podsumowanie – cenne trzy punkty mimo problemów

Jagiellonia wygrała z GKS-em Katowice, ale ponownie pokazała dwie różne twarze – dominacja w pierwszej połowie i niepewność w drugiej. Zespół zmaga się zarówno z fizycznym, jak i zdrowotnym kryzysem, co wpływa na ich grę.

Mimo to Duma Podlasia utrzymuje się w czołówce Ekstraklasy i może patrzeć z optymizmem na kolejne mecze, jeśli uda się poprawić skuteczność i stabilność w trakcie całego spotkania.