Miasteczko, które żyje bez ulic – Wenecka perła na jeziorze

Giethoorn
Fot: pixabay.com
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Na świecie istnieją miejsca, które wydają się wyjęte z kart bajek. Jednym z nich jest Giethoorn, malownicze miasteczko w Holandii, znane jako „Wenecja Północy”. Co czyni je wyjątkowym? Nie znajdziesz tam ulic ani samochodów – głównym środkiem transportu są łodzie, a wodne kanały pełnią funkcję miejskich arterii.

Historia na wodzie

Giethoorn powstało w XIII wieku, kiedy osadnicy odkryli na tym terenie pokłady torfu. Wydobycie tego surowca stworzyło liczne jeziora i kanały, które z czasem stały się integralną częścią krajobrazu miasteczka. Dzięki temu Giethoorn zyskało swój niepowtarzalny charakter – urokliwa sieć wodnych dróg łączy domy zbudowane na małych wysepkach.

Czym jeżdżą mieszkańcy?

Zamiast samochodów, mieszkańcy poruszają się łodziami zwanymi punters, które napędza się wiosłem lub długim kijem. Są one ciche, ekologiczne i doskonale wpisują się w harmonię tego miejsca. Co ciekawe, nawet śmieciarki czy karetki to… łodzie!

Atrakcje dla turystów

Giethoorn przyciąga tysiące turystów rocznie, którzy chcą doświadczyć życia w rytmie natury. Miasteczko oferuje wynajem łodzi, a także spacer po drewnianych mostkach, z których można podziwiać malownicze domy kryte strzechą. Niezwykły spokój tego miejsca pozwala uciec od zgiełku codzienności i przenieść się do innego świata.

Zrównoważony rozwój

Giethoorn jest również wzorem ekologicznego stylu życia. Brak ruchu samochodowego sprawia, że powietrze jest tu wyjątkowo czyste, a natura w pełni harmonizuje z życiem mieszkańców. Miasteczko promuje też odnawialne źródła energii i dbałość o środowisko.

Ciekawostka dla kinomaniaków

Giethoorn zyskało międzynarodową sławę, gdy posłużyło jako sceneria w holenderskim filmie Fanfare z 1958 roku. Od tamtej pory miasteczko zyskało miano jednej z największych atrakcji turystycznych Holandii.

Giethoorn to przykład miejsca, gdzie tradycja spotyka się z naturą. Spacer po tym niezwykłym miasteczku to podróż w czasie i przestrzeni, gdzie technologia ustępuje miejsca prostocie i spokojowi. Czy nie brzmi to jak idealne miejsce na weekendowy wypad?